- Cześć Katniss, czemu się tak skradasz? Przeciesz teraz to twój dom.- Mówi i nakłada mi jajecznicę - Masz to wszystko zjeść.
Tej jajecznicy jest jak dla stada słoni, ale biorę się za jedzenie, przeciesz on się tak bardzo starał
- Zjem, jeżeli mi pomożesz. - Odpowiadam z uśmiechem.
Peeta kreci głową, ale siada obok mnie, wyrywa mi widelec z dłoni i zaczyna mnie karmić. Po paru minutach zauważam, ze talerz jest pusty, Nie wiem jak ja to zrobiłam i kiedy ale jestem z siebie zadowolona.
- Gdy spałaś poszedłem do twojego domu po parę ubrań, Są na górze w sypialni, Idź się przebierz, a ja tu posprzątam.- Kiwam głową, że rozumiem, a potem wstaję i Idę na górę się przebrać, zgodnie z zaleceniem Peety.
Gdy otwieram drzwi garderoby, moim oczom ukazuje się kilka ogromnych walizek. Otwieram każdą z nich i stwierdzam że dwie to moje wszystkie ubrania jakie kiedykolwiek posiadałam i były na mnie jeszcze dobre, a pozostałe dwie to, również ubrania damskie, ale nigdy ich na oczy nie widziałam, kilka z nich jest jeszcze z metką. Nie wiem dla kogo są te ubrania i na razie nie chce wiedzieć. Wybieram ze swojej walizki czarne, obcisłe spodnie i luźną koszulkę. Ubieram się i do salonu. Peeta siedzi na kanapie i ogląda telewizje.
- Co oglądasz?- Pytam, a on podskoczył z zaskoczenia.
- Przestraszyłaś mnie. Wiadomości, patrz kto zgłosił się na nowego prezydenta Panem.
Po śmierci Snowa prezydentem została Paylor, ale miała nim być tylko tymczasowo.
Siadam obok Peety na kanapie i patrzę w ekran telewizora. Zaczynają wyświetlać zdjęcia kandydatów, było ich trzech: Plutarch Heavensbee, Haymith Abernathy i Gale Hawthorne. Jestem przerażona myślą, że może wygrać Haymith już to sobie wyobrażam, Alkohol w każdym sklepie, jeżeli jakiś mieszkaniec nie będzie miał alkoholu w domu, czeka go więzienie albo śmierć. Pijany prezydent, Haymith i prezydent to do siebie wcale nie pasuje, Ale jeszcze bardziej przeraża mnie to, że zgłosił się Gale. Po co on to zrobił? Przeciesz on nie nawiedził Kapitolu i w ogóle wszystkiego. I teraz tak nagle chce być prezydentem? Po co, chce mnie jako prezydent zmusić do ślubu z nim? Chce zabić Peete? Skazać na więzienie wszystkich, którzy mu coś odebrali? Nie wiem po co się zgłosił, ale wiem, że jeżeli on zostanie prezydentem moje życie i życie moich bliskich będzie w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Gale już nie jest tym chłopcem z którym polowałam w lesie, który był kiedyś we mnie zakochany. Nie, Gale jest teraz maszyną do zabijania. Nie dziwię się, że wybrał dwójkę jako miejsce swojego zamieszkania. Tylko po co zgłosił się na prezydenta, tego nie wiem i chyba nie chce wiedzieć. Z rozmyśleń o Gale'u wyrywa mnie Peeta
- O czym tak myślisz?
- O niczym ważnym. Puścisz coś innego?- Palcem wskazuję na telewizor. Peeta kiwa głową i przełącza na komedię romantyczną. Szczerze ten film mnie nudzi, a ponieważ jest już trzecia postanawiam zrobić obiad, Idę do kuchni, wyciągam potrzebne składniki i robię naleśniki, bo tylko to mi wychodzi dobrze. Słyszę, że Peeta stoi za mną.
- Co ty właściwie robisz?
- Naleśniki, A co ?
- Bo strasznie śmierdzi spalenizną w domu.
Faktycznie nie zauważyłam, że zaczyna mi się przypalać, gdy podbiegam do patelni naleśnik jest cały czarny. Biorę szybko patelnie pod wodę i wybucha dym z patelni.Rzucam ją do zlewu i się odsuwam. Peeta łapie mnie za ramiona i odciąga. Sam podchodzi do zlewu wyciąga patelnie i kładzie ją na blacie.
- No to chyba nici z tych naleśników- mówi z wielkim uśmiechem na ustach
- Chyba tak- również się uśmiecham- Przepraszam
- Nie masz za co. Mi kiedyś też tak patelnia wybuchła. To może ja zrobię ten obiad, dobrze ?
- Tak myślę, że tak będzie lepiej- mowie i idę do salonu, żeby już niczego nie popsuć.
- Gotowe- Oznajmia Peeta po jakiś trzydziestu minutach.
- Co tak ładnie pachnie ?
- Gofry z cukrem. Nie spalone.
- Ha ha bardzo śmieszne- Patrzymy sobie w oczy i wybuchamy śmiechem.
- Siadaj i jedz. Mam nadzieję, że smakuję.
Siadam biorę gofry do ręki i zaczynam jeść, Są pyszne. Zjadam całą swoją porcję i patrze na porcję gofrów Peety, tak jak kiedyś patrzyłam na porcje Gale'a. Peeta od razu zauważa mój smutny wzrok i dorzuca mi jeszcze dwa gofry.
- Dzięki, ale nie musiałeś tego robić.
- To sama przyjemność, a po za tym i tak już bym ich nie zjadł.
- To sama przyjemność, a po za tym i tak już bym ich nie zjadł.
Kończę swoje gofry i proponuje, że posprzątam. Peeta patrzy na mnie dziwnie ale w końcu kiwa głową. Biorę naczynia i idę pozmywać. Potem idę pod prysznic. Gdy wracam do salonu, Peeta siedzi przed telewizorem. Zauważa mnie i mówi:
- Dzisiaj, też będziesz wrzeszczeć i mnie budzić, czy mam już od razu się z tobą położyć?
Wybucham śmiechem i mówię że lepiej od razu. Idę do sypialni, Peeta przychodzi parę minut po mnie kładzie się na łóżku i patrzy na mnie jak na jakiś skarb. Idę do łóżka, przytulam się do Peety i zasypiam, w końcu bezpieczna.
- Dzisiaj, też będziesz wrzeszczeć i mnie budzić, czy mam już od razu się z tobą położyć?
Wybucham śmiechem i mówię że lepiej od razu. Idę do sypialni, Peeta przychodzi parę minut po mnie kładzie się na łóżku i patrzy na mnie jak na jakiś skarb. Idę do łóżka, przytulam się do Peety i zasypiam, w końcu bezpieczna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz